czwartek, 2 kwietnia 2015

Najciekawsze zwyczaje wielkanocne z całego świata

Wielkanoc to dla chrześcijan najważniejsze święto – czas zadumy nad męką i zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa, czas radości z nowego życia. Z tym dniem są związane różne ciekawe zwyczaje, które chciałabym Wam przybliżyć.

Bicie gałązkami
Czesi, Słowacy i Węgrzy w Poniedziałek Wielkanocny uprzykrzają życie młodym pannom bijąc je wierzbowymi gałązkami. Uderzenia pomlázkami mają zapewnić im zdrowie i szczęście w nadchodzącym roku, w zamian dziewczyny dają pisanki lub pieniądze. Panny oczywiście mogą najpierw oblać wodą swoich „oprawców”. W Polsce niegdyś też praktykowało się ten zwyczaj.

Biczowanie
Co roku w Wieli Piątek uwagę mediów przyciąga miejscowość San Pedro Cutud na Filipinach. Mieszkańcy organizują pochód, podczas którego sami chłoszczą się biczami. Przed biczowaniem wykonuje się kilka małych nacięć na plecach, aby pod wpływem uderzeń krew wypływała spod skóry. Dzięki temu zabiegowi posoka tryska z ran tak, że nawet ludzie stojący z boku są nią obryzgani. Aby jeszcze bardziej ukazać cierpienie Jezusa, niektórzy dają się ukrzyżować – dosłownie. Śmiałków dezynfekuje się alkoholem i przybija do krzyża pięcio- do siedmiucentymetrowymi gwoździami. Mniej odważnych natomiast jedynie przywiązuje się do krzyża.


Tradycja pochodów sięga lat 60. XX wieku. Filipińczycy uważają, że w ten sposób odprawiają pokutę i wzmacniają swoją wiarę. Kościół jednak odcina się od tej krwawej tradycji.

Uroczyście i religijnie
Świętowanie zmartwychwstania Jezusa w Hiszpanii (szczególnie na południu) zaczyna się już w Niedzielę Palmową (tydzień przed Wielkanocą). Od tego dnia przez cały tydzień trwają procesje. Ulice zapełniają się wierzącymi, którzy niosą na barkach ciężkie platformy z ołtarzami, tzw. pasos, przedstawiającymi m.in. sceny męki Chrystusa. Niektóre ważą 500 kilo, inne nawet tonę. Pochód z ogromnymi ołtarzami przez wąskie hiszpańskie ulice nie należy do najłatwiejszych, dlatego powołuje się mistrza ceremonii, który kieruje ruchem.
Mężczyźni miesiącami przygotowują się do marszu; mają specjalne pasy, by nie uszkodzić kręgosłupa, a na głowach noszą turbany, by konstrukcja ich nie zraniła. Towarzyszy im orkiestra, a także dzieci i nazareños, czyli przedstawiciele bractw religijnych skupionych wokół swojej parafii.
W dzień procesje są głośne, towarzyszy im uderzanie w bębny, a przy każdym uniesieniu ołtarza rozbrzmiewają oklaski. Największe widowiska są w Sewilli, Kordobie, Granadzie, Maladze i Kadyksie oraz Almerii. W nocy pochody odbywają się w ciszy, z namaszczeniem i czcią, przy świetle świec.
Istnieje też specjalny dress code w Święty Tydzień, na znak żałoby po Jezusie. Hiszpanki wkładają czarne suknie (nie krótsze niż do kolan) i koronkowe welony. Włosy mają zaczesane do tyłu. W rękach trzymają różańce i wachlarze.
W czwartek i piątek kobiety powyżej siedemnastego roku życia noszą woalkę, ozdobny grzebień i długie srebrne kolczyki. Starsze panie wkładają też naszyjnik z pereł.
Panowie nie mają wielkiego problemu z doborem stroju – ubierają się w ciemny garnitur i krawat.
W Hiszpanii nie chodzi się ze święconką. Nie spożywa się też typowego wielkanocnego śniadania ani nie polewa wodą w Lany Poniedziałek. Je się tapas, gulasz z ciecierzycy i tosty, a do tego podaje się wino.

Wielkanocny omlet
W Poniedziałek Wielkanocny gmina Bessières (czyt. besier), położona na południu Francji, organizuje przygotowania ogromnego omleta dla wszystkich zgromadzonych. Mieszkańcy przynoszą tego dnia na rynek jajka, a kucharze przygotowują potrawę.
Podobno ta tradycja wywodzi się z czasów napoleońskich. Według legendy, kiedy Napoleon przejeżdżał ze swoją armią przez tę część kraju, zdecydował się odpocząć w gospodzie. Na kolację zjadł omleta, który tak mu zasmakował, że następnego dnia kazał mieszkańcom przynieść wszystkie jajka jakie mają i zrobić ogromnego omleta dla niego i jego żołnierzy.
Współcześnie potrawę przygotowuje się w ważącej tonę patelni o średnicy czterech metrów. Oczywiście jajek jest kilka tysięcy, ale potrzeba jeszcze 25 litrów oleju, kilka kilogramów przypraw, tuziny pęczków szczypiorku i pieprz Espelette. Kiedy jaja już są rozbite i wlane na patelnię, do akcji wkracza dziesiątka kucharzy, wielkimi łyżkami mieszając zawartość patelni. Omlety podaje się z chlebem, który też może się pochwalić wielkością; bochenki mają półtora metra i ważą 30 kilogramów.

Oryginalny symbol Wielkiej Nocy
Baranki, zajączki, króliczki, pisklaki i jajka – te rzeczy kojarzone są z Wielkanocą. Jednak nie tylko. W Australii symbolem świąt jest torbacz, wielkouch, o imieniu Bilby. Podobny do zająca, jednak nie jest tak powszechnie spotykany – w Australii żyje ok. 600 osobników, dlatego to gatunek chroniony.
Bilby jako symbol Wielkiej Nocy to wymysł lat 90. XX wieku. Jego zwolennicy podkreślają, że zające i króliki są w Australii szkodnikami, a wielkouch to sympatyczne, rodzime zwierzątko. Dlatego w Australii jada się czekoladowe wielkanocne wielkouchy. W radio nadawana jest także bajka „Burra Nimu. Wielkanocny Wielkouch”, która opowiada o małym Bilbym, który postanowił ocalić ziemię przed złymi królikami i lisami, które ją niszczą.

Źródło tekstu: Angora nr 14
Źródła zdjęć: twojaeuropa.pl, mabuhaycity.com, 
traveltothephilippines.info, hiszpania-apartamenty.pl, 
carisma.pl, urloplandia.pl
____________________
Ostatnie półtora tygodnia przed świętami naprawdę dało mi w kość. Na szczęście większość rzeczy jest z głowy, można odpocząć przez te święta.
Korzystając z okazji, chciałabym Wam już złożyć wielkanocne życzenia, bo później pewnie nie będziecie mieć czasu na zajrzenie tutaj.

Zdrowych, spokojnych, słonecznych świąt, spędzonych w gronie rodziny, bogatego zająca i mokrego Dyngusa.

2 komentarze :

  1. Tyle kultur, tyle zwyczajów. Człowiek po przeczytaniu takowych informacji zdaje sobie sprawę z tego, jak mało wie, jak mało widział, jak mało przeżył.
    Nie wiedziałam, iż praktykuje się gdziekolwiek biczowanie z okazji Świąt Wielkiej Nocy. To, co robi się na Filipinach całkowicie mnie zszokowało. Ja nie byłabym wstanie robić czegoś takie i, szczerze powiedziawszy, myślałam, że takie czynności stosowało się w średniowieczu i od tego odeszło. Zdumiewające, nie powiem. Ale jak pisałam, co kultura, to inne obyczaje. Dla nas mogą być całkiem niezrozumiałe rytuały, ale taki jest świat. Zróżnicowany, kolorowy, nie zawsze taki piękny, jak go opisują.

    Nie wiedząc czemu, białe kaptury zawsze kojarzą mi się z Ku Klux Klan, i tak też było w tym przypadku. Ciekawe, dlaczego akurat takie przebranie..?

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba jednak wolę być oblewana wodą, niż bita gałązką. Torbacz Billy wygląda uroczo ;)

    OdpowiedzUsuń

☆Dziękuję za Twój komentarz
☆Zostaw proszę link do swojego bloga - odwdzięczę się za Twoją opinię
☆Nie uznaję "obserwacji za obserwację", obserwuję tylko te blogi, które mi się podobają.