sobota, 14 lutego 2015

Kiedyś pisane atramentem, teraz nie pisane w ogóle?

Czy uważacie, że we współczesnym świecie słowa giną zastępowane przez Facebook, czaty, maile, SMSy?
Zanim zaczniecie zadawać sobie różne pytania, które i tak sprowadzają się do jednego: „Ale o co jej chodzi?”, odpowiem Wam na nie. Chodzi mi o pisanie listów. Tak, takie tradycyjnie. Ręcznie, długopisem i na papierze.
Napisaliście kiedyś list? Ale taki z prawdziwego zdarzenia? Wstęp, rozwinięcie, zakończenie, czysta kartka lub piękna papeteria, czytelne pismo, nic nie skreślone, nie zamazane? Ja napisałam. Pisałam w gimnazjum w ramach projektu, napisałam tydzień temu. Chciałam się przekonać, czy to będzie takie fajne, jak trzy czy cztery lata temu. I wiecie co? Było. Pomyśleliście sobie pewnie, jak pisanie listów może być fajne. Sama świadomość tego, że ktoś czeka na twoją wiadomość cieszy. Ten etap, kiedy wyciąga się kartkę i zastanawia, co napisać też jest super. Pozwala piszącemu zatrzymać się, przemyśleć, co zdarzyło się w ostatnim czasie, co go bolało, a co wywołało na jego twarzy uśmiech, wygadać się. Fajne też jest to, że uczy się spójnie pisać i poprawia swój charakter pisma. Czekanie na odpowiedź to też coś wspaniałego, uwierzcie.
Takie słowa nie zaginą. Nie przedawnią się i nie zostaną automatycznie wrzucone do kosza ani nie zostaną zaliczone do spamu. Można do nich wracać, kiedy się chce – za rok, dwa, za dziesięć lat i myśleć „to były czasy”.
Teraz chyba tylko blogerki robią akcję pisania listów czy wysyłania pocztówek, ale to też dobry pomysł. Blogerka poznaje czytelników, czytelnicy poznają blogerkę, no i oczywiście zawsze miło dostać pocztówkę z pozdrowieniami (ja na przykład uwielbiam pocztówki).

Może znalazłby się ktoś, kto miałby ochotę pisać ze mną listy czy wysyłać pocztówki?

Jeśli tak, napiszcie wiadomość na mój email chalasnatalia@gmail.com lub wyślijcie wiadomość na Facebooku do >fanpage'a bloga<, a ja wyślę swój adres. 
____________________
Jakiś taki niewalentynkowy temat dzisiaj, mam nadzieję, że to Wam nie przeszkadza. Żeby nie było, tym, którzy obchodzą Walentynki życzę, żeby ten czas spędziły szczęśliwie przy bliskiej osobie, a tym, którzy nie obchodzą... Cóż, miłego relaksowania się w ten piękny wieczór.


Przypominam o >loterii<, można się zgłaszać do wtorku.  

5 komentarzy :

  1. Pamiętam jak pisaliśmy te listy w gimnazjum, to było naprawdę fajne doświadczenie. Zresztą moją korespondencję nadal trzymam w pudełku. Czuję, że zawsze mogę do niej wrócić. Masz racje to co napiszemy na facebooku czy nawet przez maila zaraz znika.

    OdpowiedzUsuń
  2. pamiętam jak w podstawówce pisałam listy, później już przestałam :)

    Zapraszam do siebie i zachęcam do obserwowania :)
    [ life plan by klaudia ]

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś zdarzało się, że pisałam listy ale to już było ładnych parę lat temu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że dokładnie się rozumiemy! :)

    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  5. ja czasami wysyłam listy :)

    OdpowiedzUsuń

☆Dziękuję za Twój komentarz
☆Zostaw proszę link do swojego bloga - odwdzięczę się za Twoją opinię
☆Nie uznaję "obserwacji za obserwację", obserwuję tylko te blogi, które mi się podobają.