czwartek, 1 maja 2014

Jak uczyć się języków obcych i nie zwariować?


W tym poście dużo moich własnych doświadczeń, moich sposobów na naukę, ale także tych, które odkryłam niedawno (choćby dzisiaj). Mam nadzieję, że Wam pomogę i że i Wy podzielicie się swoimi sposobami na naukę języka obcego.

Weźmy na przykład taki angielski. Niezbyt lubię „listeningi”. Według mnie są sztuczne, a ludzie w nich mówiący specjalnie rozmawiają ze sobą aż przesadnie wyraźnie. Dlatego mój świat się zawalił, kiedy usłyszałam jakąś piosenkę (chyba) Hanny Montany i przeżyłam szok, bo zrozumiałam tylko kilka słów (choć uczyłam się języka 5 lat) , podczas gdy listeningi często rozumiałam całe lub prawie całe. Stwierdziłam więc, że lepiej słuchać piosenek niż bawić się w domu z słuchankami. Najpierw oczywiście słuchałam piosenki pierwszy, potem drugi raz, później czytałam tekst i tłumaczyłam go. W sumie właśnie tak zaczęła się moja przygoda z angielskim.
Niestety, później zaczęły się poważniejsze słówka i kartkówki z nich. Większość znałam dzięki piosenkom, jednak i tak niektóre były dla mnie czarną magią. Domyślacie się pewnie, że robiłam to, co większość – wkuwałam.
Dobrej metody nauczyłam się niedawno. Warto połączyć wyrazy w pary i – metodą skojarzeń – wymyślić historyjkę z nimi związaną lub rysunek, który kojarzyłby się nam z tymi dwoma wyrazami. Weźmy pierwsze dwa słówka z mojego zeszytu (o którym za chwilę): bishop – goniec i knight – koń (figury w szachach).

Żeby w ogóle rysunek kojarzył się z szachami, narysowałam szachownicę. „Bi” kojarzy mi się z liczbą dwa, a „shop” to sklep; dwa sklepy – bishop. Z „knight” miałam większy problem. O ile z „night” nie, o tyle nie wiadomo, co zrobić z tym nieszczęsnym „k”. „K” to jedenasta litera naszego alfabetu – policzcie gwiazdki. Żeby było wiadomo, że to koń i goniec, zaznaczyłam ruch tych dwóch figur czerwonymi strzałkami.
Ostatnio miałam ambitne postanowienie – uczyć się angielskich słówek. W tym celu kupiłam sobie zeszyt i stwierdziłam, że będę spisywać sobie do niego słówka z każdej lekcji języka angielskiego, których nie znam. Zaczęłam więc żmudne przepisywanie. Niestety, ostatnimi czasy miałam z tym mały zastój, więc będę nadrabiać  – niestety w majówkę. Postanowienie to postanowienie, ale działa.
Jak wiecie, bardzo lubię Japonię, więc mam plan zacząć się uczyć japońskiego. Jestem na dobrej drodze – z kolegą postanowiliśmy chodzić na kursy. Wracając do naszych baranów*, przeczesywałam Internety wzdłuż i wszerz, jednak ciągle było to samo – wypisana lista słówek. Dopiero dzisiaj odkryłam świetny sposób nie tylko na naukę języka obcego, ale także na fajne i pożyteczne spędzenie wolnego czasu. Memrise.com to raj języków – jest ich tam ok. 150. Cała zabawa polega na tym, że... hoduje się roślinki – symbole, ile słówek z danego tematu się umie. 



Nauka na Memrise jest strasznie wciągająca: po wybraniu kursu wyświetla się lista słówek, które pojawiają się w „teście”. Po jego rozpoczęciu słówka wyświetlają się pojedynczo i zaczyna się zabawa; należy albo zaznaczyć prawidłową odpowiedź, albo napisać konkretne słówko. Jest to bardzo intensywne, ale jednocześnie wciągające.


Na Memrise można także tworzyć memy, czyli obrazki, które pomagają nam lepiej zapamiętać dane słówko.

* Tzn. „wracając do głównego tematu”
Źródła tekstu: własne obserwacje
Źródła zdjęć: obrazek własny, 
zrzuty ekranu ze strony memrise.com własne
____________________
Ok, jak widać jeszcze żyję i nic mnie nie porwało. Wczoraj i dzisiaj była tak piękna pogoda, że aż żal było na nią patrzeć zza okna, kiedy następnego dnia może już nie być tak ładnie.
Mam nadzieję, że spodobał się post, zapraszam do udziału w ankiecie – jaki chcecie następny?

7 komentarzy :

  1. Też zawsze kojarze sb słówkz
    http://darka-blogg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja byłam do nie dawna przekonana, że nie jestem w stanie nauczyć się drugiego języka. Od 14 lat uczę się angielskiego. Przez 13 uczyłam się niemieckiego, ale strasznie mi nie szło i powiedziałam, że więcej zgermanizować się nie dam. Na studiach z racji kierunku studiowania, jako drugi język wybrałam hiszpański i powiem szczerze, że nawet coś tam umiem, wiadomo szału nie ma, ale tragizować też nie ma co. Wymaga to ode mnie dużo pracy, ale jakbym tak przycisnęła dalej, to chyba bym się nauczyła. Jak byłam młodsza marzył mi się francuski, ale ostatecznie dałam sobie spokój, bo trudny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie głupie metody :) Jak znajdę chwilę to na pewno popróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja najbardziej lubię uczyć się na wyjazdach , ech szkoda że jest ich tak mało, gdy rozmawiam z ludźmi dlatego żeby ich poznać, wtedy najłatwiej mi zapamiętać słówka . A takie sztuczne konwersacje według schematów są śmieszne.

    http://milionioliwka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. W podstawówce od 2 klasy mieliśmy chyba po 5 godzin schwabskiego w tygodniu (o zgrozo) a angola tylko 2. Zmieniło się dopiero w gim.. I nie mam zielonego pojęcia jak mi się udało nauczyć na obecnym poziomie angola..
    Całkiem dobre pomysły widzę.. Może wreszcie się kiedyś zmotywuję do nauczenia się hiszpańskiego xdd Chociaż zapewne nadal będzie to tak jak z gitarą.
    Tak samo jak się zastanawiam jak mi się udało mieć dobre oceny z niemca skoro się go w ogóle ostatnio nie uczyłam, bo na lekcji zawsze wszyscy od nas z grupy mieli zlewę, nie wspominając już jaka beka była czasami. Kiedyś Beryl wziął z zaplecza plastycznego (bo mieliśmy niemca w sali od plastyki) jakąś kierownicę, położył koledze na plecaku i kazał mu powiedzieć, że się nie może rozpakować, bo mu plecak przygniotło.. Myślałam, że z krzesła spadnę ze śmiechu xD
    To były czasy.. No i niestety już nie wrócą.. Tak samo jak ja pewnie ze swoim blogiem (przynajmniej na razie). Tak btw bardzo Ci dziękuję za wszystkie komentarze, na które przyznam, że zawsze czekałam najbardziej :3
    Whoah, chyba najdłuższy mój komentarz ever x) Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie przepadam uczyć się języków i nie idzie mi to zbyt dobrze dlatego kombinuję tak jak ty na wszelkie sposoby, aby się ich nauczyć
    world-of-oblivioon.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwazam, ze nie ma chyba reguły, do tego ma sie predyspozycje lub nie

    OdpowiedzUsuń

☆Dziękuję za Twój komentarz
☆Zostaw proszę link do swojego bloga - odwdzięczę się za Twoją opinię
☆Nie uznaję "obserwacji za obserwację", obserwuję tylko te blogi, które mi się podobają.