sobota, 3 sierpnia 2013

Tatuaż po japońsku



Post dedykuję MAZIDŁA, Anas-tazia i little Sky.
___________________________________

Co może się kryć pod tatuażem? Ważne wydarzenie z życia, zwykła chęć ozdobienia swojego ciała... A może lata tradycji, jak w przypadku Japonii?

Horimono a Irezumi
Tatuaże w Japonii określa się mianem zarówno horimono, jak i Irezumi. To pierwsze pojęcie oznacza tatuaż wielkoformatowy, wykonany ręcznie i tradycyjnymi metodami przez mistrza zwanego Horishi. Zaś Irezumi to po prostu tatuaże. Wszystkie: większe, mniejsze, kolorowe i czarno-białe, wykonywane nowoczesnymi metodami.

Tatuaże = mafia?
Japońskie tatuaże zostały dopracowane do perfekcji. Najczęściej tatuowane są duże fragmenty ciała –
od szyi po kolana. Tak duże wzory są kojarzone z yakuzą (największą na świecie, japońską mafią). Dlatego słynne kluby jeździeckie i golfowe, restauracje itp. w swoim regulaminie zamieścili podpunkt mówiący o tym, że osoby z tatuażami starające się o pracę w danej firmie, są na wstępie odrzucani.

Nie, bo... tak!
W naszej kulturze każdy może sobie sam wybrać tatuaż. W Japonii jest zupełnie inaczej: to mistrz, do którego trzeba niekiedy czekać miesiącami, wybiera nam tatuaż i miejsce, w którym go zrobi. Może także stwierdzić, że w ogóle nie wykona tatuażu, bo ma taki kaprys.

Początki początków...
Pierwsze tatuaże pojawiły się w Japonii około 500 lat p. n. e., czego dowodem jest otwarty w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku grobowiec, z którego wydobyto figurki hanniwa (japońskie figurki), noszące ślady wskazujące na istnienie zwyczaju tatuowania wśród przodków Japończyków. Innym dowodem na istnienie tatuaży w tamtym okresie są zapiski w Wei Chich (kronikach Wei) oraz San Kuo Chi (Dzieje Trzech Królestw). Są tam zawarte informacje o Japończykach (zwanych tam ludźmi Wa), którzy – od najstarszego do najmłodszego – tatuowali całe swoje ciała, wyrażając w ten sposób swoją pozycję społeczną. Wytatuowane symbole mogły także chronić przed złymi mocami.

Jak tatuaże stały się symbolem zbrodniarzy i przestępców?
Według zapisków w Nihonshoki z około 720 roku, Azumi no Muraji został wezwany przed oblicze cesarza i oskarżony o zdradę. Za takie przewinienia groziła kara śmierci, jednak władca pozwolił mu żyć pod jednym warunkiem: Azumi miał wytatuować twarz, aby żył w hańbie swojego czynu. Tatuaże zostały wtedy potępione przez buddyzm i konfucjanizm. 
inu
Tatuaż jako symbol kary dotrwał do XVII wieku. Każda prefektura, wyspa czy miasto miało własny symbol dla zbrodniarzy. W niektórych miejscach przestępcy mieli wytatuowany na czole znak kanji inu – pies, czarny pas powyżej łokcia lewej ręki lub podwójny pierścień na wysokości bicepsa. Tak karano większość przestępców – mordercy od razu szli na egzekucję. Oprócz rzezimieszków, tatuaże nosili ludzie z różnych warstw społecznych. Symbole na ciałach określały ich pozycję.
W okresie Edo (XVII – XIX w.) zabroniono robienia sobie tatuaży. Mimo to to właśnie w tamtych czasach Irezumi zaczęło się najlepiej rozwijać, aż urosło do znanych nam dzisiaj rozmiarów.

Piękna ozdoba
W XVIII wieku tatuaże przestały wiązać się z karami, a Irezumi stały się pięknymi ozdobnikami i szerzyło się wśród arystokratów. Nawet prostytutki miały wytatuowaną czarną kropkę między palcem wskazującym a kciukiem – w ramach klasyfikacji. Na przegubie lub wnętrzu dłoni pojawiało się także imię ulubionego klienta i – co dziwne – to one zapoczątkowały modę na tatuowanie sobie imion ukochanych osób.

Co, gdzie, jak, czyli jak o Irezumi usłyszał świat?
W drugiej połowie dziewiętnastego wieku japoński rząd potępił tatuowanie się i zakazał praktykowania Irezumi, ponieważ obawiano się, że obcokrajowcy mogą uznać mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni za barbarzyńców. Jednak cudzoziemcom bardzo spodobały się japońskie tatuaże, na tyle, że... nawet władcy innych krajów się tatuowali. Jako przykład można tutaj przytoczyć osobę króla Jerzego V (Anglia) posiadającego smoka na przedramieniu. Także jego brat z tradycyjnej wyprawy morskiej wrócił z tatuażem – Krzyżem Jerozolimskim. Car Mikołaj (Rosja) także posiadał ozdobę na ciele. Po zakończeniu II wojny światowej, Norman Keith Collins rozpowszechnił w Ameryce, sztukę Irezumi, skąd rozprzestrzeniła się po całym świecie. Mniej więcej w tym samym czasie powstała japońska mafia – Yakuza.

Symbole Irezumi
Tatuując coś na swoim ciele, chcemy, aby ten tatuaż coś znaczył. I choć zdarzają się kopie drzeworytów, czyli zwykłe ozdoby, zwykle pojawiają się najpopularniejsze wzory, często pełniące funkcje amuletu czy talizmanu zapewniającego pomyślność losu, czyli na przykład:
  • Piwonia – bogactwo i powodzenie.
  • Chryzantema – zdecydowanie, solidność, moc życiowa.
  • Sakura (kwiat kwitnącej wiśni) – piękno, ale też przemijanie, ulotność, a jednocześnie stałość. Samuraje często rysowali sobie ten symbol przed bitwą, godząc się ze swoim losem i z tym, że mogą umrzeć w walce. 
  • Lew – ochrona. Często stawiano pomniki lwów przed świątyniami, a kobiety w ciąży rysowały je sobie na brzuchach, aby chroniły dziecko podczas porodu. 
  • Karp – męska siła, moc witalna, odwaga, przeciwstawianie się losowi oraz symbol życiowego sukcesu. Zazwyczaj tatuuje się dwa karpie – jeden płynący pod, a drugi z prądem. Stara chińska legenda mówi o tym, że karp, który dopłynie pod prąd aż do źródeł rzeki, stanie się smokiem.
  • Tygrys – potęga, odwaga, władza. 
  • Smok – odwaga, potęga, władza, jednak w bardziej boskim wymiarze. Również symbol hojności, szczęścia, jedności. Smoka tatuują sobie osoby związane z pożarnictwem. Pierwsza straż pożarna w Japonii powstała w okresie Edo, czyli wtedy, kiedy tatuaże były czymś złym. Okazało się później, że do straży zostali zwerbowani przestępcy, ponieważ nikt inny nie chciał zgodzić się na taką pracę, kiedy całe miasta zbudowane były z drewna. 
  • Bożki – powodzenie, ochrona przed wypadkami losowymi. Wyjątkiem jest podobizna Boga Fudo, strażnika bram piekła, uzbrojonego w miecz i sznur, który ma pomagać w karaniu wrogów.

Sztuka Irezumi jest unikalna i piękna. Nie każdy może sobie pozwolić na tatuaż u mistrza, ale może choć zdołamy je obejrzeć? Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie lub... Pojechać do Yokohamy. Tam, w Yokohama Tatoo Museum, można oglądać skóry z Irezumi, zdjęte z martwego człowieka. Japońskie tatuaże możemy oglądać także w Tokyo Medical School.


Źródła tekstu: magazyn Kyaa! nr 28, własne obserwacje
Źródła zdjęć: tumblr.com, eternitytattoo.blogspot.com, super-tattoo.loczek.pl
 ___________________
Wedle życzenia Anas-tazia, napiszę także, dlaczego lubię Japonię (postaram się w skrócie).
Przede wszystkim muzyka. To dzięki niej zaczęłam interesować się tym krajem. Jednak to nie jest tak, że posłucham sobie jakieś „cing ciang ciong lalala” i tyle. To dzięki jrockowi nauczyłam się wiary w siebie, większej tolerancji dla innych, zaczęłam pisać poważniejsze teksty... Szczerze mówiąc, gdyby nie on, nie pisałabym tu dla Was – bo najzwyczajniej w świecie pomyślałabym sobie, że „po co, skoro nikt tego nie doceni, nie będą tego czytać, a ludzie po paru postach znudzą się tym, co piszę?”. A tu zonk! I jestem tu. Jeden z moich idoli (zapewne go nie kojarzycie – Ruki z The Gazette) powiedział: „To bardziej tak, jakbyśmy urodzili się, żeby robić muzykę. To jest nasz sposób na to, by wyrazić siebie, żeby opowiadać historie, żeby coś ludziom dawać. To nasz język”. Ja mam tak, tyle że z pisaniem. I wtedy to zrozumiałam – i założyłam Pisane atramentem.
Dalej już nie będę się tak rozpisywać.
Japonię lubię także za:
  • To, że chyba każdy ma tam swój oryginalny styl
  • Mangę i anime, i choć jeszcze nie ogarnęłam wszystkiego związanego z tym tematem, mam zamiar zrobić to w najbliższej przyszłości
  • To, że jest tam... kolorowo
  • Ogrody japońskie
  •  Kulturę i obyczaje – niektóre są naprawdę zaskakujące
          I wieeele innych.
                ___________________

Przeczytaliście trzy strony w Wordzie. Gratulacje. Ta jest czwarta...
„Mały gość” jest nie do ogarnięcia, dlatego piszę tak późno. Ale już śpi i jest święty spokój.
Szczerze mówiąc nieźle się namęczyłam z tym „artykułem”... Niestety, nic nie było w Internecie na temat Irezumi, a ja sama żadnej bibliografii nie posiadam, toteż korzystałam tylko z jednego źródła plus własnych obserwacji. A ja nie lubię mieć jednego źródła. No nic, jakoś muszę się z tym pogodzić.
Mam nadzieję, że post – tak długo wyczekiwany – spodobał Wam się i zainteresowałam Was tematem Irezumi na tyle, że, kiedy spotkacie się z jakimś innym artykułem na ten temat, z chęcią go przeczytacie. Dobra, ponad tysiąc dwieście wyrazów. Nie męczę już Was.
Do napisania!

9 komentarzy :

  1. Przede wszystkim, dziękuję za dedykację!

    Kocham tatuaże. Jest to dla mnie forma niesamowitej, pięknej sztuki oraz wyrażenie siebie. Często jednak tatuaże kojarzone są z kryminalistami, dlatego jest często źle odbierany. Jednak wyznaję zasadę, że nie powinnam przejmować się tym co powiedzą mi obce osoby. Tatuaż jest mój, tak samo jak moje ciało. Pozostanie ze mną na zawsze i wszędzie będzie mi towarzyszył. Stanie się nieodłączną częścią mnie. Jeżeli ktoś mi powie, że jest okropny i jestem głupia, oszpecił swoje ciało, przyjmę krytykę z uśmiechem. Jednak gdy ktoś mi rzuci tekst "o fajna dziara", podziękuję, ale też przemknie mi to mimo uszu. Dla niego/niej/tej osoby, jest to tylko rysunek na ciele, dla mnie każdy tatuaż ma określoną historię. Wywołuje wspomnienia, emocje. Kocham tatuaże.

    Dziękuje Ci Nesso, za ten post, jest świetny :)

    xoxoxo
    Julia

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny post, taki obszerny i pełen informacji! ;) dużo się dowiedziałam o tatuażach ;)
    ps: też kocham Japonię za te wspaniałe ogrody, cuda!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, Japonia jest kolorowa, malownicza! Jednak mnie trochę przeraża ten przepych. Widać, że rzadko tam wykonują drobne tatuaże... te wielkie także są ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcialam zrobić sobie tatuaz ale nie wiem czy dałabym sobie wytatuowac cale cialo

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo interesujący blog.
    obserwuję:)
    zapraszam na mojego bloga
    www.agnes-malinowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. naprawde, rewelacyjny post! od dluzszego czasu zastanawiam sie nad tatuazem, ale jest kilka powodow, po ktorych chyba jednak sie na niego nie zdecyduje.

    +zapraszam do mnie, mam nadzieje, ze z biegiem czasu moja historia Cię zaciekawi :)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    www.bestronggirl.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. długi post, ale szczerze muszę przyznać , że dotrwałam do końca ;)
    co do tatuaży, to chętnie bym sobie jakiś zrobiła, ale mój narzeczony jest temu przeciwny ;(

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie nowości, zapraszam serdecznie
    www.bestronggirl.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Planuje sobie zrobić tatuaż, sentencje po japońsku... ale dopiero gdy będę miała 18 lat. A co do Rukiego z The Gazette to jest świetny, ogólnie The Gazette to dobry zespół *o*

    OdpowiedzUsuń

☆Dziękuję za Twój komentarz
☆Zostaw proszę link do swojego bloga - odwdzięczę się za Twoją opinię
☆Nie uznaję "obserwacji za obserwację", obserwuję tylko te blogi, które mi się podobają.