środa, 29 maja 2013

Co kraj to obyczaj – gesty

Niedługo wakacje. Zastanawiamy się, co będziemy robić, gdzie pojedziemy. Zapewne niektórzy z nas wyjeżdżają za granicę. Jednak muszą się oni wystrzegać niektórych gestów, które u nas znaczą coś odmiennego niż w innej kulturze, ponieważ może wtedy dojść do niemałego nieporozumienia.


Nie wytykaj języka...?
U Maorysów, grupy etnicznej (nieposiadającej własnego państwa) mieszkającej w Nowej Zelandii, wytknięcie języka oznacza powitanie. Dla Polaków jest to gest obraźliwy.

 „Jest ok”. Czy aby na pewno...?
W Polsce i krajach anglosaskich uniesienie kciuka do góry oznacza: "Jest dobrze" czy "Ok, zgadzam się". We Francji, Niemczech i Austrii odpowiada cyfrze „jeden”. Natomiast w krajach południowoeuropejskich czy na Bliskim Wschodzie, ten gest jest bardzo obraźliwy i wulgarny, ponieważ nawiązuje do seksu analnego.

„Zwycięstwo”, a może...
„V” czyli inaczej „Victoria” to gest uważany za symbol zwycięstwa. Należy jednak z nim uważać, szczególnie w Anglii; jeśli pokażemy go Brytyjczykowi zwracając w jego stronę zewnętrzną część naszej dłoni, będzie się czuł obrażony, bo dla nich „odwrotna Victoria” to dla nas podwójne „środkowe palce”.

„Przybij piątkę!”
U nas ten gest oznacza radość, w Libanie – koniec dyskusji. Gorzej jest w Grecji. Dla nich „piątka” to słowa w rodzaju: „Zjedz moje fekalia (kupa)”.

„Perfect”
Kółeczko utworzone z kciuka i palca wskazującego w naszej kulturze oznacza coś dobrego, na przykład jedzenie, udanego czy po prostu wspaniałego. W Niemczech, Hiszpanii, Grecji i Turcji ten gest uznaje się za odpowiednik odbytu. Natomiast w Brazylii, kraju, gdzie wielu mężczyzn jest tak zwanymi „macho”, „Vegeta” to połączenie naszego „środkowego palca” i wyrażenia: „Jesteś gejem”. Taki mały, wydałoby się, błąd mógłby skończyć się nawet kalectwem...

Po szyi
 Zarówno w Polsce, jak Rosji i Niemczech oraz w całym Bloku Wschodnim, uderzanie się otwartą dłonią w szyję to zaproszenie do picia, we Włoszech – grożenie śmiercią (gilotyna).

Z tego wniosek, że przed wakacjami warto zapoznać się choć odrobinę z kulturą i obyczajowością kraju, do którego chce się wyjechać. Zapewne zaoszczędziłoby nam to sporo kłopotów i nieporozumień.

Źródła tekstu: własne obserwacje, englishstory.pl, podroze.onet.pl, poradydlapodroznikow.blogspot.com

Źródła obrazków: pelikanochomik.blox.pl, logo24.pl, psycholozka1988.blox.pl
___________________________
Mam nadzieję, że ten post pomoże Wam w najbliższej przyszłości... A nawet jeśli nie, to na koniec roku warto zabłysnąć na lekcji.
Macie już jakieś plany na wakacje? Zostajecie w Polsce czy jedziecie za granicę?

7 komentarzy :

  1. Bardzo przydatny post :) Choć sama wiedziałam o takiej mowie ciała, to bardzo, bardzo się wciągnęłam :)

    Ten rok to przede wszystkim wyjazd z siostrą i mamą do Grecji na wyspę Thasos. Spędzam tam dwa tygodnie. Planuję również wyjechać z grupą znajomych na tydzień nad morze. Będziemy tam sami ;)

    A Ty masz już plany albo jakieś pomysły, Nessa? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post :D Wielu rzeczy nie wiedziałam i musze je koniecznie zapamiętać w razie czego :) Buziaki ;*
    Blog Lissey

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na urodziny dostałam książkę, w której własnie są objaśnione różne symbole... Kto by pomyślał ... Ha, co kraj to obyczaj ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe , wcześniej tego nie wiedziałam :D
    zapraszam do mnie :
    weromar.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Post jest ciekawy i interesujący (tak, wiem, że to prawie to samo :D) Razem z koleżanką śmiałyśmy się z tych znaczeń :D

    OdpowiedzUsuń
  6. O tej szyi nie wiedziałam, dobrze że powiedziałaś bo jadę do koleżanki do wloch i byłby niezły odpał;**
    http://hejno.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Fak
    To przerażające, że pokazując greckiemu kucharzowi nasz narodowy znak na "wyśmienite" tak naprawdę pokazujemy mu odbyt. Na jasnych bogów, chyba częściej będę czytać te przeklęte przewodniki, bo nie chcę by mi z dupy jakiś randomowy koleś zrobił platformę wiertniczą...
    cokolwiek to może znaczyć...
    każdą razą założenie jest jasne.
    Cholernie boję się chodzić po ulicach w kompletnie obcym państwie i gdybym cały czas nie ciągnęła wujka za rączkę, to bym co rusz wpadała pod autobusy, przechodniów i rowery w Turcji. Boshe, przeklinam Turcję XD. Moja orientacja w terenie jest istną katastrofą.

    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń

☆Dziękuję za Twój komentarz
☆Zostaw proszę link do swojego bloga - odwdzięczę się za Twoją opinię
☆Nie uznaję "obserwacji za obserwację", obserwuję tylko te blogi, które mi się podobają.