wtorek, 2 kwietnia 2013

Skazane na sukces?

Interesują się modą, lubią się przebierać, są na tyle odważne, aby pokazać swój styl w Internecie. Kto to? Oczywiście szafiarki.


Szafiarki to społeczność internetowa chcąca zaistnieć w branży modowej (choć nie zawsze) pokazując na blogach swoje stylizacje.
Pierwszą znaną szafiarką była amerykanka, Cory Kennedy.
W 2007 roku powstał pierwszy polski blog szafiarski: Szafa sztywniary.

Dlaczego lubimy szafiarki?
  • Pokazują nam, że nie trzeba mieć dużej ilości pieniędzy, aby być modną. Wystarczy pomysł na siebie, a nawet ze starej bluzki po mamie można wyczarować coś modnego.
  • Dzięki nim trochę bardziej interesujemy się modą, chcemy być takie, jak one, mamy pomysł na siebie, jesteśmy odważniejsze w sposobie ubierania się.
  • Niektórzy znani projektanci inspirują się stylem szafiarek oraz tym, co noszą, dzięki czemu ich kolekcja może mieć szersze grono odbiorców.

A jeśli szafiarka zejdzie na psy...?
Co tu dużo mówić, każdemu z nas może sodówka uderzyć do głowy. I tak, wyobraźcie sobie, że zaczynacie wchodzić w ten blogowo-szafiarski świat. Nagle Wasz blog zyskuje obserwatorów. Jest ich więcej... I więcej... Wasz blog jest już bardzo znany. Na email przychodzą Wam wiadomości od różnych firm z ofertą współpracy. Zgadzacie się, dodajecie na bloga baner korporacji. Dzięki kliknięciom na niego, dostajecie darmowe rzeczy – ubrania, dodatki... Czy nawet pieniądze. Kiedy już dostaniecie przesyłkę, piszecie pochlebną recenzję na przykład balsamu nawilżającego, na blogu (lub robicie sobie zdjęcie w ubraniu zachwalając je). Wasi fani lecą do sklepu kupić ten produkt, no bo skoro Wy powiedzieliście, że jest super, to musi taki być. W międzyczasie kupujecie sobie nowy, lepszy aparat, żeby nie było, że wrzucacie nieprofesjonalne zdjęcia na tak popularnego bloga jak Wasz.
Z czasem  strona zmienia się nie do poznania: na paskach bocznych same reklamy, a posty nie są pisane z taką pasją i częstotliwością jak na początku. Nie macie czasu dopracowywać notek, bo za godzinę jedziecie na pokaz mody, a jeszcze się nie spakowaliście! Dodajecie kilka zdjęć i już, gotowe.
Niestety, fani, którzy byli „od początku”, zauważyli, że nie piszecie tak, jak dawniej. Zaczynają się od Was odwracać. Nie przejmujecie się tym. Lecz z czasem coraz większa liczba obserwatorów odchodzi, twierdząc, że zaniedbujecie bloga i – tym samym – ich.
Empatia bardzo się tutaj przydaje. I to zarówno szafiarce, jak i czytelnikom jej bloga. Wyobraźmy sobie, co czują fani. Żal? Smutek z powodu odstawienia ich na drugi plan? Zazdrość, bo oni nie mają takich ładnych ubrań, nie jeżdżą po całym świecie?
Blogerka cieszy się, że podróżuje, ma kasę, sławę, fanów... Wszystko, czego tylko pragnęła! Ale jedna rzecz nie daje jej spokoju: malejąca liczba czytelników. Jeśli ich straci, to nie będzie zwiedzania świata, nie będzie pokazów mody czy drogich ciuchów...

A skąd szafiarki mają tyle ciuchów?
Zastanawialiście się kiedyś, jak to możliwe, że szafiarki potrafią dodać kilka postów w miesiącu, każdy z innymi ciuchami, w których już później się – zazwyczaj – nie pojawiają? Ja tak. Postanowiłam poszperać i na pewnej stronie internetowej znalazłam to, czego szukałam. Okazuje się to bardzo proste: blogerki przychodzą do danego sklepu, wybierają ciuchy, płacą za nie, robią zdjęcie na bloga, zachwalają sklep i dany ciuch, a później... Zwracają ubrania, w ten sposób oszczędzając.
Jednak z reklamacją czy zwrotem jest tak, że trzeba mieć paragon, a ciuch musi mieć metkę. To nic trudnego! Zazwyczaj szafiarki robią zdjęcia z metkami lub po prostu – w wypadku założenia ich na siebie – chowają je. Proste, a jednocześnie tak bardzo opłacalne...
Początkowo miała być to zabawa, ale przerodziła się w... Właśnie, w co? W walkę o nowych sponsorów, lepszy ciuch, coraz to nowe wyjazdy czy zaproszenia na pokazy mody? Mam nadzieję, że się mylę, że to tylko spekulacje. A jeśli nie...?

Źródła tekstu: pl.wikipedia.org, blog.onet.pl, własne obserwacje
Źródła zdjęć: lilianehudecova.files.wordpress.com, papilot.pl, we-dwoje.pl, zeberka.pl
____________________
No, nareszcie doczekaliście się postu! Mam nadzieję, że Wam się podobał. Miał on być o czymś innym, ale zdecydowałam się napisać o szafiarkach.
 Jak Wam minęły święta? U mnie „świąteczna rutyna” (niektórzy nazywają ją tradycją).

8 komentarzy :

  1. Niektórym blogerkom zależy tylko na sponsorach itp..
    Pomysłowy post, zresztą jak zwykle ;D
    Dzisiaj dodałam filmik, w którym poleciłam Twojego bloga ;3

    http://zuuza-zuzaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło mi, że podobają się Tobie moje bransoletki ;)

    zapraszam również na mój dzisiejszy wpis ;) ilonastejbach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak to się zaczyna. Od zwykłego bloga modowego, jednak myślę, ,że sporo zależy od naszego (autorek) nastawienia. Jeżeli od samego początku liczymy na to, że ktoś będzie sponsorować nasz blog i zrobimy wszystko by tak się stało, to w końcu zatracimy własną wiarogodność. Z drugiej jednak strony, nie ma nic przecież złego, jeżeli jakaś firma zgłosi się do nas z ofertą. Może okaże się, że dany produkt jest rzeczywiście świetny?

    I tu moje podsumowanie: nie widzę nic złego w współpracy blog-firma, jednak trzeba odnaleźć granicę dobrego smaku. A jeżeli chodzi o czytelnika: żeby sam wczuł się w rolę blogera. Sam z chęcią pewnie przetestował by dany produkt, prawda?

    Bardzo ciekawy artykuł, liczę na więcej apropos mody :)
    ______________________________________
    mazidla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie myślę i doszłam do wniosku, że trudno znaleźć uczciwą szafiarkę, której zależy na czytelnikach, a nie tylko na darmowych ubraniach. Są wspaniałe szafiarki ale jest ich mało, reszta to tylko chciwe i egoistyczne dziewczyny, mam mdłości na samą myśl o nich.
    Dobrze przemyślany wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ładnie opisane. cała prawda !

    OdpowiedzUsuń
  6. Już czytałam tą notkę wcześniej, ale nie wiem, czemu nie skomentowałam, zrobię to teraz ;)
    Uwielbiam czytac Twoje wpisy, masz niesamowity (jak to się mówi...) polot pisarski ;) Myślę, że odwiedzając Twoje blogi nauczę się czegoś od Ciebie, a mianowicie wysławiania się, co u mnie jest na kiepskim poziomie, niestety ;)
    Czekam na kolejną notkę!
    Pozdrawiam!

    alexboooo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy post, z miłą chęcią go przeczytałam. Gratuluję "lekkiego pióra" :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm... ciekawy post. W sumie to nie wpadłabym na taki pomysł z tymi ciuchami. Zwykłe oszustwo, nic więcej!

    OdpowiedzUsuń

☆Dziękuję za Twój komentarz
☆Zostaw proszę link do swojego bloga - odwdzięczę się za Twoją opinię
☆Nie uznaję "obserwacji za obserwację", obserwuję tylko te blogi, które mi się podobają.